Najbliższe koncerty

No events to display

Osiągnięcia

img065.jpg img066.jpg

Nagrody

nagroda1.jpg nagroda3.jpg

Wyjazd do Złotych Piasków i udział w XXV Festiwalu Balkan Folk Fest stanowił główny cel artystyczny naszego chóru w I półroczu 2019 roku. Swój akces zgłosiliśmy już na początku grudnia ubiegłego roku, co miało swój pozytywny aspekt z racji możliwości doboru terminu jak i uzyskania zniżek na pobyt oraz, jak okazało się później skorzystanie z możliwości uroków i pięknej aury czarnomorskiego wybrzeża .

Sam festiwal dzisiaj jest wielkim organizacyjnym molochem. W ciągu niepełnych 100 dni bierze w nim udział ponad 180 zespołów, przy czym dominują zespoły folklorystyczne. Chóry stanowią zdecydowanie mniejszą grupę(ok 25 %).

Dzień wyjazdu na nasze tournee poprzedziły liczne przetasowania w składzie uczestników. Przez listę przewinęło ponad 80 osób, a ostateczny 56-osobowy skład ukształtował się dzień przed. Za przewoźnika wybraliśmy ofertę spółki „Barbara” sp. z o.o. pokonując łącznie dystans prawie 3 100 km.

W połowie drogi czekały nas wygodne pokoje w Alba Iulii, a hotel Zora w miejscu docelowym w Złotych Piaskach również nie należał do najgorszych. Problemem  okazały się jego młodsi lokatorzy z Bałkanów.

Od strony artystycznej wzięliśmy udział w dwóch przesłuchaniach koncertowych, dokonaliśmy oprawy Mszy Świętej w języku polskim w Warnie oraz daliśmy krótki koncert w drodze powrotnej w Alba Iulii.

Występ festiwalowy bardzo się podobał, w czym miała niemały udział „nasza” publiczność.

Od strony krajobrazowo-poznawczej hitem wyjazdu był urodziwy Półwysep Kaliakra, Kamienny Las, oraz Monastyr Aładża. Z polskich akcentów zwiedziliśmy Muzeum Władysława Warneńczyka. Podróż przez Rumunię urozmaicały nam przepiękne krajobrazy Transylwanii.

A obowiązkowym punktem była złocista plaża, kąpiele, spacery i sympatyczne restauracyjki i lokaliki.

Kto nie był – niech żałuje. Ja wszystkim dziękuję : p. dyrygent, chórzystom , dzielnym dzieciom, ciepłym i pozytywnie nastawionym gościom oraz naszym kierowcom.

A o szczegółach więcej w poniższej muzycznej rymowance

 

 

Nie ma to jak z chórem ,,Echo”

(na melodię ,,Krakowiaka” lub ,,Leć głosie po rosie”)

 

 

Z Krosna my przybyli

do hotelu ,,Zora”,

gdzie czy dzień, czy nocka ,

zawsze jedna pora.

 

Najpierw Alba Julia,

gdzie wycieczka spała

i Agatka rosół

rakiją wzmacniała.

 

Andrzej modły prawił

lecz zapomniał składki

i przez to za karę

mieliśmy wydatki.

 

Rumuni od siebie

puścić nas nie chcieli

przez to na granicy

stalim do niedzieli.

 

Piaski Złote piękne

nikt złego nie powie

lecz w nocy atrakcja

szaleją Serbowie.

 

Zatyczki jedynie

w nocy się przydały

choćby dwie godziny

spania zapewniały.

 

Integracja także

bardzo się udała,

wszyscy się bawili

w knajpce u Michała.

 

Śpiewali i pili

jako te kamraty

bo się okazało,

że są Jubilaty!

 

I życzenia były

i torty i lody,

tak ucztowaliśmy

małżeńskie Gody!

 

I chociaż gorąco,

pot  leje się z czoła,

to do dusznej sali

Dyrygentka woła.

 

Prosiła Mariola-

nie chcesz naszej zguby,

przychodź więc chórzysto

codziennie na próby.

 

Przychodź też do lasku

gdzie komarów chmara,

ale nas chórzystów

i to nie rozwala.

 

Staramy się bardzo,

wszyscy radę dają,

no a nasi Goście

godnie nas wspierają.

 

Także nasze dzieci

dobrą formę mają,

biegają po skałkach

o kondycję dbają.

 

Balkam folk festiwal

całkiem był udany,

spisał się chór ,,Echo”

spisały się fany.

 

Te nasze koncerty

bardzo się udały,

żadnego słuchacza

uszy nie bolały.

 

,,Przepyszne parówki

także mortadele”

jemy rano, wieczór,

piątek i niedziele.

 

Lecz kiedy jest koncert

zmieniamy niestety,

na jeszcze pyszniejsze

cudo lancz -pakiety.

 

Aladża, Kaliakra,

Warna, Las Kamienny,

to uroki morza

i skałek wapiennych.

 

Serca szukaliśmy

tego kamiennego,

w końcu znaleźliśmy

blisko - u bliźniego.

 

Julcia i Irenka

jakby się zmówiły,

podobne kontuzje

im się przytrafiły.

 

Lecz co to za sposób,

o mój Boże Drogi,

by obcemu chłopu

pokazywać nogi.

 

W każdy wieczór prawie,

do knajpek wyprawy,

aby posmakować

miejscowe potrawy.

 

Były mule, szprotki,

krewetki, kalmary,

aż się naszym paniom

rozrastały bary.

 

Na zbicie kalorii

schodków ponad dwieście,

ciężko było dychać

chłopu i niewieście.

 

Po drodze przystanek

przy białym króliku,

albo u Michała,

gdzie tortów bez liku.

 

Dowcipni sąsiedzi

do nas zaglądali

i wszystko z balkonów

do siebie zgarniali.

 

Na balkonach kwitło

życie towarzyskie,

znalazło się piwo ,

znalazła się wisky.

 

Ochroniarz ,aż nadto

dziećmi się przejmował,

na nocne wybryki

już nie reagował.

 

Gdy już się kończyły

te szalone bale,

czekał złoty piasek

i spienione fale.

 

Jedni się kąpali,

drudzy opalali,

a najodważniejsi,

przez fali skakali.

 

W Albenie dwie pary

do łódek skakały,

a potem jak mewy

po niebie fruwały.

 

Wzbiły się wysoko

prawie ponad chmury,

aby choć przez chwilę

patrzeć na nas z góry.

 

Altówki z Sopranką

coś skosztować chciały,

rybki prosto z morza

wspólnie zamawiały.

 

Ale, że za rybki

mule im podano,

zabrały się za nie,

żeby nie gadano.

 

Większość towarzystwa

z apetytem jadła,

jedna obrzydzała

żeby reszta padła.

 

Lecz mimo wszystkiego

jej się nie udało,

towarzystwo strawę

winem przepijało.

 

A gdy kelner przybył

lekko przestraszony,

że rachunek może

być nieopłacony.

 

Dziewczyny walutę

różną zgotowały,

lewy, euro, złote

mu oferowały.

 

Gdy się wreszcie wszyscy

jakoś rozliczyli,

to nie mówiąc wiele

wolą  mortadele.

 

W drodze do Rumunii

piękne krajobrazy

więc fotki pstrykamy

i humory mamy.

 

Rumunia przed nami,

znów hotelik czeka,

chociaż podróż  długa,

nikt z nas nie narzeka.

 

Gdy już  przybyliśmy

na noclegowanie,

kolacja, rakija

i bez Serbów spanie.

 

Po sutej wieczerzy

Koncert, oklaski,

piękna właścicielka

nie szczędziła łaski.

 

Za nasze śpiewanie

na noclegu zniżka

potem głucha cisza

i... pusto w kieliszkach.

 

A nasi najmłodsi

z nami śpiewać chcieli,

wzięli w ręce menu

i koncert zaczęli.

 

Tu się liczy refleks

no i skojarzenia,

nowy chór powstaje

nabiera znaczenia.

 

Bierzmy z młodych przykład

i zamiast tych nutek,

bierzmy menu w ręce,

wierzmy dyrygentce.

 

Panowie kierowcy

świetnie się spisali

tylko dobre trunki

nam zapodawali.

 

Po szosach, po górach,

pędzili zmiennicy,

jako to przystało,

mistrzom kierownicy.

 

 

Po drodze arbuzy

z przydrożnej sprzedaży,

o takim owocu

prawie każdy marzył.

 

Wydaliśmy leje,

już puste kieszenie

przy jedzeniu będzie

z Rumunii wspomnienie.

 

Odkryto talenty

w czasie tej wyprawy,

mamy konkurencję,

rosną nowe sławy.

 

Mini Echo śpiewa,

że szczęka opada,

życzymy im laurów

na wielu estradach.

 

Kończy się wyprawa,

prawie pusta kiesa,

te cudowne chwile,

to wina Prezesa.

 

On to wszystko sprawił,

co dobrego było,

że mogliśmy spełnić,

co się nam przyśniło.

 

Za to wielkie dzięki,

westchnienia do Pana,

tego właśnie życzy,

nasza grupa zgrana.

 

I prosimy jeszcze,

by przy łasce z góry,

za rok powędrować

wraz do Czarnogóry.

 

Ta ballada cała

sensu by nie miała

gdyby Tadzia -grajka

nie zakodowała.

 

Cały sens wyprawy

byłby zatracony;

gdyby Tadziu z żoną

byłby pominiony.

 

Także córka Ania

dodała trzy grosze,

więc pozwólcie mili,

że ten aneks wnoszę.

 

W pierwszym dniu przyjazdu

nas obrączkowali

bo inaczej strawy

byśmy nie dostali.

 

Ku wiecznej pamięci,

te niebieskie paski,

będą przypominać

wszystkim Złote Piaski!

 

 

Więcej informacji na naszym profilu FB oraz

http://www.balkanfolkfest.eu/?fbclid=IwAR0zxmPMXhRYAIYFnb-Vv6u5HoxKQfVFyNXIiUpooP_cBtMz9RUylfv-ET8

https://www.youtube.com/watch?v=hXW7kAyaOKQ&fbclid=IwAR2H81KoulnMNx3xzftIXZCKBKBQ32jyvgYKKBnzMU9y-PbO7T8tgrd5xUE 


 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Andrzej Bartosik